|
eksperymenty z internetem, blogami, bloxem, javascriptem, firefoxem czy różnymi użytecznymi programami czy narzędziami, tak okołoinformatycznie tudzież okołokomputerowo...
Blog > Komentarze do wpisu
FoxLingo - tłumacz niedoskonałyW początkowej fazie polecania użytkownikom serwisu MyBlogLog, w wielu przypadkach poważną barierą była ich znajomość języka angielskiego. Pierwszą rzeczą, która wtedy przychodziła do głowy, to znaleźć jakiś sposób na tłumaczenia. Napisane po polsku instrukcje są na pewno przydatne, ale nie da się nimi opisać wszystkich zagadnień, na które napotykają internauci. Bezpośrednia pomoc też jest często trudna, jeśli oprócz trudności merytorycznych dochodzi do tego bariera językowa. Że o czasochłonności tłumaczeń nie wspomnę.
A jeśli jestem przy temacie MyBlogLog, to innym aspektem jest to, że trafianie zagranicznych użytkowników międzynarodowego serwisu na polskie blogi jest trochę bezsensowne, bo język polski prawie nic im nie mówi. Widziałem już kilka zdań w stylu "I wish I knew Polish..."...
Jednak nie chcę pisać o znajomości języków wśród korzystających z internetu a jedynie o pewnych technicznych możliwościach, które można wykorzystać aby sobie pomóc. Myblologowa użytkowniczka cyferki podesłała mi swego czasu (tylko ona wie jak dawno to było) informację o rozszerzeniu do Firefoxa - FoxLingo - które potrafi tłumaczyć w locie strony na różne języki. Zapowiadało się świetnie, ale zrobiłem szybkie testy i w praktyce niestety sprawuje się dalece od świetności. Teraz opiszę dlaczego.
Rozszerzenie. Przed instalacją pierwszą rzeczą jaka się rzuca w oczy jest wielkość rozszerzenia - ok. 1,3 MB to niebywałe jak na ten typ komponentu. Warto więc sprawdzić je w jakimś profilu testowym, aby w przypadku niezadowolenia nie śmiecić sobie profilu roboczego (jeśli ktoś nie wie jak profilować Firefoxa, to proszę to przeczytać ). Po instalacji sprawa się wyjaśnia - roszerzenie zawiera możliwość tłumaczenia w locie stron między kilkudziesięcioma językami! Po restarcie przeglądarki pojawią się konfiguracyjne okienka, których zawartości (poza ustawieniem domyślnego języka tłumaczeń na Polish/Polski) w zasadzie można nie zmieniać przechodząc do następnych kroków. Działanie rozszerzenia sprowadza się do odwiedzenia żądanej strony i wciśnięcia przycisku AutoTranslate na pasku narzędziowym, a efektem będzie nowa strona, wizualna kopia źródła przetłumaczona na zadany język (opcjonalnie można wybrać serwis tłumaczący). Z angielskiego na polski. Pierwsze moje testy objęły tłumaczenie z jęz. angielskiego na polski. Próbowałem kilku stron, różnych algorytmów translacyjnych, ale we wszystkich przypadkach wyniki były niestety dalekie od ideału. W wielu przypadkach nawet dalekie od sensownego znaczenia. Przykładem niech tu będzie tłumaczenie artykułu o rozszerzeniu All-in-One-Sidebar z serwisu Lifehacker.com, które wygląda tak: Prawdziwy do jego nazwiska, to Firefox wtyczkowe kładzie całe rodzaje ewidencyjne do jednorazowe sidebar. Właśnie trzasnąć ladę jego sześciu ikon wychłostać między różnymi prospektami, którymi także włączą umieszczenie info i źródło kodeks. Wy możecie także skorzystacie hotkeys żeby wychłostać prospekty i kierujące różne rysy, lubicie otwarcie Aios prospekty w patce zamiast sidebar. Zgoła, to właśnie doprawdy zręczny instrument, niby rzecz wy mieliście nadzieję spotkać się budowane do Firefox (to jest już sztandar w Operze, której gdzie autor ciągnął jego natchnienie).Niewiele da się zrozumieć z tego bełkotu, nieprawdaż? Tłumaczenie całości na język polski okazało się więc nieprzydatne. Rozszerzenie ma też wbudowaną opcję tłumaczenia fragmentu zacznaczonego tekstu, która już sprawowała się lepiej. Tym lepiej im mniej było wyrazów, bo wtedy znaczenie tłumaczenia było zbliżone do oryginału. Ale instalowanie tak wielkiego rozszerzenia dla tłumaczenia kilku wyrazów mija się z celem - lepiej skorzystać z internetowych translatorów w stylu ling.pl. Z polskiego na angielski. Aby mieć pełny obraz wartości FoxLingo przetłumaczyłem kilka stron polskich na język angielski. Tu czekała mnie całkiem miła niespodzianka, bo wyniki tłumaczeń były dość wartościowe. Zdarzały się problemy z pojedyńczymi wyrazami, ale o dziwo sens wielu translacji pozostawał zbliżony do polskiego oryginału. Dla przykładu wrzucam fragment tłumaczenia mojego wpisu o snap.com (całość jest w tym pliku JPG): Lifehackerzy also acknowledged that for 'minor scale annoyance'. Cóż, the even alone authors of gadget dropped in on what to someone this can displease giving internautom the choice possibility between using and elimination. But in order to immediately "Away"?. Quickly exist the possibility of the getting rid of that by alone reader, according to his recognition, this is why to resign from that on blogu?Oczywiście znający język mogą krzywić się na jakość translacji, ale moim zdaniem to poziom dość przyzwoity aby zagraniczny użytkownik zorientował się jaki jest sens polskojęzycznego artykułu. Podsumowanie. Z mojego punktu widzenia tłumaczenie przy pomocy FoxLingo angielskich tekstów na język polski jest nieefektywne. Niestety nie przyda się osobie nie znającej języka. Natomiast wygląda na użyteczne dla obcokrajowców, którzy chcieliby poczytać polskie strony. Polscy użytkownicy MyBlogLog mogą polecać swoim zagranicznym odwiedzającym przynajmniej wypróbowanie tego narzędzia. Czy znacie jakieś ogólnodostępne (internetowe) darmowe narzędzia tłumaczące? wtorek, 06 marca 2007, sgk
TrackBack
|
|